|
|
Haszaszyni część I
|
|
Autor:
5jarek
Opublikowano:
9 kwietnia 2013
Odsłon:
2851
»Skomentuj...
|
|
|
Hasziszijun – rzecz o ukrytych zabójcach (cześć I)
Mogę zaryzykować twierdzenie, iż wskutek przemożnego wpływu rozmaitych gier słowo "asasyn" większości czytelników kojarzyć się będzie z facetem w białych szatach, z czerwonymi wstawkami, biegającym po ulicy oraz skaczącym po dachach, który niepostrzeżenie wykańcza kolejnych nieszczęśników. Ja też zresztą nie jestem wyjątkiem od reguły – mnie też się tak kojarzy. Nic na to nie poradzimy - schemat gościa w kapturze, z ukrytymi za pazuchą sztyletami zakorzenił się na dobre w europejskiej kulturze. Archetypiczny wzorzec, do ktorego odwołuje się "Assassin's Creed" liczy sobie sporo wieków - o asasynach pisał już Marco Polo. Kim jednak byli naprawdę tajemniczy zabójcy? Słowo "assassin" weszło na stałe do słowników kilku języków (angielski, francuski czy włoski "assasino"), jednocześnie prawda historyczna o skrytobójcach wymieszała się z legendami i zatarła obraz tej bliskowschodniej sekty. W niniejszym tekście będę chciał przedstawić kilka informacji na temat historycznych asasynów. (Uwaga dla grammar nazi – słowo asasyn będzie pisane w spolszczeniu. Jesli komuś to przeszkadza może samodzielnie wrzucić tekst do Worda i uzupełnić brakujące ss.) Zacznijmy od genezy ruchu asasynów. Przede wszystkim należy być świadomym, że nazwa pod którą są znani została im nadana przez ich wrogów – "hasziszijun" – co oznacza "tych, którzy palą haszysz". Było to określenie pogardliwe, oznaczające przypuszczalnie również osobę ze społecznych dołów. Nie oznacza to jednak, że faktycznie zabójcy palili haszysz – muzułmanie nazywali tak każdego, kto według nich zasługiwał na moralną wzgardę. Zachodni rycerze, przebywający na terenie królestwa krzyżowców słyszeli tę nazwę i również jej używali, wymawiając po swojemu, stąd też wzięło się słowo asasyn. Jednakowoż członkowie interesującej nas sekty sami nigdy nie określali się w ten sposób. Ich prawidłowa nazwa to nizaryci – jeden z wielu odłamów islamu. Już 100 lat po śmierci Proroka islam podzielił się na dwie grupy – ortodoksyjnych sunnitów i szyitów, natomiast w połowie VIII wieku ci ostatni rozpadli się na wyczekujących dwunatego imama oraz na isma'ilitów. Żeby nie było za prosto – sekta isma'ilitów po jakimś czasie też się rozdzieliła na odłamy. Jeden z nich przyjął nazwę od przywódcy Nizara, którego uznawano za prawowitego następcę Mahometa. Po jego śmierci w Egipcie w 1095 roku większość jego wyznawców przyjęła nazwę nizarytów. I to ich właśnie nazwano później asasynami. Ci zaś z nizarytów, którzy byli wyszkoleni do skrytobójstwa to fedai. Tak więc zamaskowany morderca sam siebie nazywał nizaryckim fedai, nigdy zaś asasynem. Założycielem sekty był Hassan i-Sabbah. Początkowo prawowierny szyita, po ciężkiej chorobie doznał olśnienia i stał się członkiem sekty isma'ilitów. W tym czasie Persja znajdowała się pod okupacją Turków Seldżuckich. Hassan początkowo liczył na pomoc w walce z najeźdźcą od isma'ilickiej dynastii Fatymidów, która władała Egiptem, co jednak okazało się złudne. W związku z tym, że powstanie zbrojne nie miało szans powodzenia, młody teolog stworzył genialny plan opanowania tureckiej twierdzy Alamut – późniejszej siedziby asasynów. Wznosiła się ona w trudnodostępnych górach Elbrus. W tamten region wysłał grupy misjonarzy nawracających miejscową ludność na isma'ilizm a następnie sam, w przebraniu udał się do twierdzy by potajemnie nauczać i nawracać. Gdy okazało się, że cały strzegący twierdzę garnizon przeszedł na isma'ilizm, jej dowódca nie miał innego wyjścia niż poddać zamek, za co otrzymał zresztą od Hassana 3 tysiące denarów odszkodowania. Brawurowe zdobycie twierdzy wznieciło powstanie w kraju. Alamut przez wiele dni z sukcesami odpierał ataki seldżuckiej armii, dodatkowo w 1092 turecki wezyr Nizar al-Mulk został dziwnym trafem zasztyletowany przez skrytobójcę. W ciągu roku doszło do rozłamu isma'ilitów. Wskutek walk o władzę w Egipcie został zamordowany następca panującego kalifa, Nizar, uważany przez Persów za prawowitego imama – spowodowało to oddzielenie się perskiego odłamu isma'ilizmu, nazwanego nizaryzmem. Jednocześnie nizryci rośli w siłę – po kolei przejmowali naważniejsze warownie w regionie, tworząc siatkę twierdz mogącą przeciwstawić się tureckiej potędze. Dzieło Hassana-i Sabbaha kontynuowali jego następcy. Jednocześnie niezależnie od kolejnych przywódców z Alamut w świadomości europejskiej najbardziej chyba zapisał się przywódca i twórca potęgi nizarytów syryjskich, Rasid ad-Din Sinan, zwany Starcem z Gór. Wysłany w 1162 roku do Syrii przez jednego z kolejnych władców nizarytów, Hasana II, doprowadził do rozkwitu i potęgi nizarytów na terenie Syrii, prowadząc bardzo zręczną politykę i rozbudowując łańcuch należących do sekty twierdz (z główną fortecą Masjaf). Nowum w przypadku sekty Hasana-i-Sabaha była nowa taktyka walki – koncentrowanie się na wodzach i przywódcach politycznych jako na celach ataków, jak napisał Wasserman: „maksymalizując w ten sposób polityczną korzyść przy minimalnej stracie życia i oferując bardziej humanitarną metodę rozwiązywania różnic politycznych, niż masakra i cierpienie na tradycyjnym polu bitwy”. Historyk islamu Bernard Lewis przytacza honorowy zwój z Alamut wymieniający pięćdziesiąt morderstw, których dokonano w czasie trzydziestopięcioletniego panowania Hasana-i-Sabaha. Radszid al-Din Tabib, wczesny perski biograf Hasana, stwierdzał, że siedemdziesięciu pięciu ludzi zostało zamordowanych przez Hasana i jego dwóch następców. Faktycznie do większości morderstw doszło w ciągu trzech pierwszych dziesięcioleci walk nizarytów. Morderstwa wywołały bezprecedensową nienawiść wobec asasynów. Nie znamy żadnego asasyna fidai, który próbowałby uniknąć pochwycenia go, ani użyć w celu zabijania innej broni niż sztylet. Większość ofiar asasynów stanowili dobrze uzbrojeni mężowie stanu; emirowie; sułtanowie i przywódcy wojskowi - a ich morderstw zawsze dokonywano w miejscach publicznych i za dnia. Celem bywali także sunniccy nauczyciele religijni, którzy głosili kazania przeciwko wierzeniom izmailickim, jak również domniemani konwertyci, którzy odwoływali swe poglądy po przyjęciu prawdziwej wiary rewolucyjnej. Intencją morderstwa było stworzenie maksimum zastraszenia oraz psychologicznego wzorca chronicznego lęku i obawy wśród wrogów nizarytów.
Oto kilka osobistości ukatrupionych przez asasynów: • wezyr Abu Ali al-Hasan al-Tusi Nizam al-Mulk – w 1092 r. pchnięty od tyłu nożem przez Asasyna przebranego za derwisza • wezyr al-Malik al-Afdal ibn Badr al-Jamali Shahanshah – w 1121 r. znaleziony z nożem w plecach • qadi (sędzia prawa) Abu'l-Fal Ibn al-Khashshab – w 1125 r. oskarżony przez agenta Asasynów o spisek przeciwko władcy Syrii i skazany za to na śmierć • Rajmund II z Trypolisu – w 1152 r. zabity przez Asasyna w bramie Jerozolimy wraz ze swymi dwoma rycerzami • Konrad z Montserratu – w 1192 r. zabity w Tyrze, prawdopodobnie na zlecenie Ryszarda Lwie Serce
W związku z powyższym Nizaryci przez wieki dorobili się naprawdę czarnego PR-u. Na ich czarną opinię pracowali zarówno ich muzułmańscy przeciwnicy, jak i europejscy kronikarze. Jeden z kronikarzy napisał "Gdy Starzec jechał konno, miał przed sobą obwoływacza, który niósł topór bojowy o długim trzonku, cały pokryty srebrem, z wbitymi w trzonek nożami w trzonek i krzyczał: "Rozstąpcie się przed tym, który wziął w swoje dłonie śmierć królów"". Marco Polo po swoich podróżach przez Persję pozostawił opowieść o sekcie asasynów. Według niego przywódca asasynów zwany Starcem z Gór miał wybierać na fedainów czyli zabójców młodych chłopaków w wieku od 12 do 20 lat których szkolono w sztuce zabijania. Po przeprowadzonym treningu młodzi mogli dostać się do ogrodu: " kazał podawać im napój z opium, po którym natychmiast usypiali. Następnie kazał ich przenosić we śnie do tego ogrodu i obudzić. Obudzeni młodzieńcy, widząc się w ogrodzie i oglądając te wszystkie rzeczy, o których mówiłem, sądzili się naprawdę być w raju. Zaś damy i dziewice cały dzień spędzały z nimi, grając i śpiewając, i oddając się wszelakim rozkoszom; czynili z nimi wedle swej woli. Tak tedy owi młodzieńcy mieli wszystko, czego dusza zapragnie i z własnej woli nigdy by z tego ogrodu nie wyszli". Po detoksykacji byli wzywani przez Starca: "Starzec zapytywał, skądby przybywali, oni zaś odpowiadali, że z raju. I opowiadali, że zaprawdę raj ten jest taki właśnie, jakim go przyobiecał Mahomet naszym przodkom. I mówili o wszystkim, co się tam znajduje (...). Zaś inni, którzy tam nie byli, słuchając ich, pałali pragnieniem dostania się do tego raju i gotowi byli na śmierć, aby tylko tam mogli pójść i wzdychali do dnia, kiedy tam wejdą". Dzięki temu Starzec mógł wysłać ich na misję: "I tak, gdy Starzec chciał zabić jakiegoś panującego lub innego człowieka, wybierał kilku spośród swych asasynów i wysyłał ich tam, dokąd chciał, wmawiając w nich, że pragnie wysłać ich do raju (...) I ci, którzy taki rozkaz otrzymali od Starca, czynili to chętniej niż cokolwiek innego i wyruszali (...) gotowi umrzeć wraz z wrogami władcy, gardząc doczesnym życiem. Z tego powodu nad całą okolicą władał strachem i grozą jak tyran. W ten sposób nie uszedł śmierci żaden człowiek, jeśli sobie tego Starzec z Gór życzył". Tego typu relacje budowały legendę asasynów, którą później powatrzały pokolenia, zarówno w Europie, jak i na Bliskim Wschodzie. Natomiast wspócześni badacze są raczej zgodni, że wszelkie informacje o ogrodach rozkoszy i haszyszu należy raczej włożyc pomiędzy bajki. Miały one wyjaśniać bezgraniczne oddanie sprawie i poświęcanie własnego życia przez nizaryckich fedai. Jak Dorota Ściślewska pisze w swojej pracy: "Bez barwnego wyjaśnienia nie można też było zostawić kwestii bezgranicznego poświęcenia nizaryckich fedainów dla sprawy. W sukurs przyszła koncepcja sekretnego ogrodu, ziemskiego edenu, którym Starzec mamić miał młodzieńców wytypowanych do samobójczej misji, oraz narkotyków, którymi odurzać mieli się „asasyni”. Nizaryci z pewnością uprawiali każde, najmniejsze nawet, poletko, które udało się wydrzeć nieprzyjaznej naturze, po to jednakże, by zapewnić swym twierdzom zaopatrzenie, a nie indoktrynować łatwowiernych chłopców. Równie nonsensowne wydaje się posądzanie sekty o odurzanie się halucynogenami, którego nie uniknął nawet de Sacy. Używana bowiem przez muzułmańskich oponentów nazwa hašišijja („palący haszysz”) stanowiła po prostu popularną inwektywę, która wskazywać miała na prymitywizm, bezmyślność i niedorzeczność działań . Akcje przeprowadzane przez „asasynów”, wymagające nieraz wielomiesięcznej obserwacji celu, bezbłędnego wtopienia się w tłum i niezwykłej przytomności umysłu z pewnością wykluczały zaś użycie tego typu stymulantów."
CDN.
Żródła: • W.B Bartlett, Asasyni, Warszawa 2004 • Dorota Ściślewska, Fascynacja i lęk. Nizarija a kształtowanie się archetypu złowieszczego islamu w kulturze Zachodu, praca licencjacka napisana pod kier. dr Izabeli Kończak, Łódź 2010 • Anthony Campbell – Assasins of Alamut • James Wasserman , Templariusze i asasyni. Dwa tajemne zakony – chrześcijańskich templariuszy i muzułmańskich asasynów, Warszawa 2007
|
Nie napisano jeszcze żadnego komentarza. Bądź pierwszy!
Dodaj swój komentarz
|