XboxSpot XboxSpot
XboxSpot » Artykuły » Zapowiedzi »

Jade Empire

Autor: linc    Opublikowano: 5 listopada 2004    Odsłon: 1643    »Skomentuj...
Ludzie z Bioware mają łeb. Rozpoczynali od poletka pecetowego z grami zręcznościowymi raczej średniej jakości (Shattered Steel) dopóki nie odkryli dla siebie lepszego gatunku. Chodzi mianowicie o RPG. Pierwszą jaskółką zwiastującą szybki rozwój tego odłamu elektronicznej rozgrywki był Baldur's Gate, wydany jeszcze pod protekcją Interplay. Po nim nastąpiło kilka gier napędzanych Infinity Engine, który wyszedł spod ich ręki. Ugruntowały one silną pozycję firmy jako developera uzdolnionego, posiadającego wiele świeżych pomysłów, a także trzeĽwo analizującego rynek gier komputerowych (i, jak się póĽniej okazało, nie tylko). Na potwierdzenie tych słów niech wystarczą suche fakty, iż jak dotąd żadna ich produkcja nie poniosła finansowej porażki. Idąc za ciosem, postanowili sprawdzić poletko konsol, na które wypuścili Star Wars: Kotor. Pozycja została bardzo ciepło przyjęta i jak dotąd trzyma się ścisłej czołówki najlepszych RPG na Xbox'a. ¦wiat jednak idzie do przodu i przyszło im nagłowić się nad następnym tytułem. Jest nim Jade Empire. Czy potrzyma niesłabnącą passę swych twórców? O tym przekonamy się już niedługo.

Tym razem jako świat postanowiono obrać miejsce, które odległe jest Gwiezdnym Wojnom nie tylko pod względem położenia, lecz i czasu. Z mroków przyszłości przenosimy się wprost do bajecznej, feudalnej krainy wschodu. Jeśli ktoś jest wielbicielem takich krajobrazów, poczuje się jak w domu. Charakterystyczne sklepienia budynków, praktycznie brak ich wypełnienia oraz mieszanie się różnych elementów. Klimat wschodu wręcz bije od tej gry! Nie będziemy jednak ograniczeni zwykłym chodzeniem po miastach, chociaż są one same w sobie wykonane bardzo dobrze. Autorzy przygotowali wiele różnorodnych miejsc, gdzie przyjdzie nam trafić (lub nie, zależnie czy natrafimy na jakieś zadanie niezwiązane bezpośrednio z fabułą). Dominują tereny zalesione, lecz z tego, co można zauważyć na filmikach trafimy też na posępne bagna czy do tajemniczych grót. Postacie w wioskach starają się imitować rozmowy, lecz ponadto niewiele potrafią robić innego. Mam nadzieję, że w ostatecznej wersji ulegnie to zmianie (nie musi oglądać poziomu Fable, lecz miłoby było, żeby wykonywali inne ruchy niż stanie w miejscu, od czasu do czasu przemieszczając się w określonym kierunku, nie opuszczając tym samym powierzonej im strefy). Dodatkowym upiększaczem krajobrazu są występujące gdzieniegdzie owady, beztrosko latające sobie po planszy. Dołącza to do bujającej się na wietrze trawy, odblasku słońca i realistycznie falującej wody. Pod względem przedstawionego świata Bioware spisało się na medal.

Jade Empire zasadniczo różni się od poprzedniej gry Bioware, o której już wielokrotnie wspominałem. Element ten nie zmienia się także, jeśli chodzi o rozgrywanie potyczek. Jako, iż historia rozgrywa się na wschodzie, postanowiono zadbać o walkę wręcz. Tu też natrafiamy na bardzo dużą odmianę, zbliżającą grę znacznie w stronę action-rpg: starcie rozgrywane jest jak w bijatykach, w real-time, z możliwością zastopowania czasu (zapewne po to, by spojrzeć do inwentarza czy napić się mikstury). Dzieli się zasadniczo na 3 grupy: walkę wręcz, bronią oraz magią. Łącznie wszystkich stylów jest ponad 36, a wszystkie ujęte są w poziomach. Tak więc to od nas zależy, czy zostaniemy mistrzem określonego stylu, czy też nasza postać będzie charakteryzowała się rozwiązłością dotyczącą walki, lecz jednocześnie w żadnej z nich nie będzie wybitnie uzdolniona. Starcie wygląda naprawdę bardzo emocjonująco. Stojące naprzeciw siebie postacie wyprowadzają serię ciosów, niczym w bijatykach. Niektóre, zblokowane, zadają mniejsze obrażenia, lecz powoli przyczyniają się do naszego zwycięstwa. Mnogość stylów odznacza się zarówno zmienioną siłą i szybkością ciosów, lecz także charakterystycznym tylko dla określonej szkoły ułożeniem rąk podczas okrążania przeciwnika. Szybkie, trójciosowe combo i wróg pada zszokowany na stojący za nim stół. Ten, pod wpływem ciężaru ulega zniszczeniu. Coś wspaniałego, a zdaniem autorów takich elementów będzie bardzo wiele. Walka toczy się dalej. Zmieniając style, używamy na przeciwniku specjalnej zdolności jak np. sparalizowanie go (zamiana w kamień, efektownie zamieniający się w pył przy ostatecznym ataku) tudzież użyciu mocy, co pozwala nam powalić co słabszego wroga jednym ciosem. Wtedy tylko jedna, wielka plama krwi i możemy zabrać się za następnego. Lock'owanie bardzo dobrze spełnia swoją rolę, pozwalając nam okrążać oponenta w sposób bardzo harmonijny, w każdym momencie dając szansę na efektowne susy na bok, niczym w Ninja Gaiden (umiejętność potrzebna przy silnych, lecz wolnych stworach pokroju orka czy "słoniowatego demona" - brzmi może trochę śmiesznie, lecz podczas gry sam widok takiego stwora wprawia w odumienie). Wszelkie kopniaki czy ciosy z pięści są bardzo dobrze zrealizowane. Zobaczyć to w pełnej krasie możemy, gdy włączymy kolejną, bardzo ciekawą, acz wykorzystywaną w wielu grach opcję - spowolnienie czasu. Prezentuje się to tutaj naprawdę zawodowo. Całość spowijają szara poświata, a my możemy poruszać się normalnie, pomimo spowolnienia przeciwnika. Dokładnie widać chociażby pocisk wypuszczony przez czarodzieja, który sunąc przed siebie (najczęściej w naszego bohatera, który może szybko się odsunąć) zostawia smugę dymu, przecinającą zazwyczaj przejrzysty krajobraz. Coś wartego obejrzenia. Pojedynkować można się także za pomocą bronii. Oddane nam zostaną przeróżne miecze, pałki, kije, topory, włócznie i tego typu broń. Nasza postać zresztą umie z nich zrobić dobry użytek. Wywija ona nimi w sposób iście mistrzowski, podobny do tego, który zastosowany został w pewnej grze panów z Team Ninja. Nieporównywalnie lepiej niż to, co widzieliśmy w Fable. Magia zamyka się w polu czarów ofensywnych i defensywnych. Daje także okazję do przemiany w każde stworzenie, które uda nam się zabić. Czegoś takiego jeszcze nie było. Wielki, z wyglądu przypominający wilkołaka otoczonego płomieniami potwór stający z nami w szranki zaraz po jego porażce "wpisuje się" do naszej listy dostępnych przemian. Gdy przywdziejemy jego postać, obdarzeni zostaniemy także jego charakterystycznymi ciosami i zdolnościami. Co ciekawe, niektóre co silniejsze stwory będą wymagały takich przemian. Wyznacza to nowe możliwości w rozgrywce, a po drodze prowadzenie takiego byka daje wiele radości.

Po walce pora na odrobinę wytchnienia. Ten akapit traktować będzie o aspektach typowo przygodówkowych, lecz nierozerwalnie związanych z rpg. Bioware lubuje się w rozbudowanych rozmowach, wpływających na dalszą rozgrywkę, a upust swej twórczości dali wcześniej w Star Wars. To jednak, co widać w ich najnowszym produkcie zdaje się być nie tyle czymś większym w niewyobrażalny sposób, lecz rzetelnie wykonaną robotą. Zaprzecza to tym samym temu, że więcej w grze akcji, niż myślenia. Porozumiewać możemy się z npc za pomocą możliwych do wyborów tekstów, które prezentują nasze nastawienie do tej postaci (dobre, neutralne, złe). Będziemy mogli się także posługiwać sztuczkami takimi jak oszukiwanie, wymuszanie czy też zwykła dedukcja. Podczas konwersacji postacie mówią do nas głosem podłożonym przez lektora, jednocześnie przy tym wykorzystują mimikę (gdzieś się podrapie, wskaże ręką itp.) - bardzo przyjemnie się to ogląda. System gry opiera się w zasadzie na trzech głównych współczynnikach: body, mind i spirit. Rozwijając ciało, zwiększamy nasze możliwości walki wręcz oraz bronią, przy okazji zyskując punkty życia. Inwestując punkty w mind poszerzamy wiedzę na temat otaczającego nas świata (taki odnośnik inteligencji, wydłuża czas działania spowolnienia czasu), zaś spirit rozwija w naszym ciele tajemnicze arkana magii (poszerza pasek chi, potrzebny do rzucania zaklęć oraz przemiany w różne stwory).

Dużą zaletą Kotor'a były zawierające się w nim minigierki. Nie zabraknie ich także w Jade Empire. Jedną z nich, ujawnioną, jest DragonFly. Jest to nic innego, jak umieszczona w świecie gry i odpowiednio do niego dopasowana strzelanka rodzaju "nasz samolocik na dole, lecący w górę". Pojazd, którym przyjdzie nam tu sterować, będzie występował w rozgrywce właściwej i będzie służył do poruszania się między krainami. Zbieramy do niego wszelaką broń i energię, jak to zwykle w tego typu grach. Na końcu standardowo boss (wielki golem), operujący z wielką wprawą dwoma miotaczami ognia. Nieskomplikowane, dynamiczne i do tego jak rajcuje! Możliwość polatania sobie pomiędzy odkrywaniem fabuły będzie dostępne za pomocą jednego przycisku w menu.

Od strony czysto technicznej produkt zapowiada się wyśmienicie. Wysoka rozdzielczość, masa efektów świetlnych wspartych całkiem wydajnym systemem cieni robi wrażenie, zwłaszcza podczas prowadzenia potyczek, kiedy dokładnie widać, jak kontury przeciwnika rysują się na podłożu. W zależności od stanu postaci telewizor może zostać potraktowany wieloma filtrami (jak np. ten, kiedy spowalniamy czas). Daleki zasięg widzenia (dla podkreślenia tego udostępniono widok z oczu) wsparty nieszablonowymi teksturami to jest to, co może się podobać. Dzięki nim właśnie błotny demon wygląda na oślizłego stwora, a u "słoniastego" (proszę się nie śmiać;) widać nawet takie szczegóły, jak rozciąga się skóra wskutek przygotowywania się do zadania ciosu. Silnik doprawdy powala swoimi możliwościami. Pejzaż, ciągnący się przez jedno z miast powala ilością detali. Po grafice więc możemy spodziewać się bardzo wiele. O filmikach wspominać nie trzeba - już teraz jako pewnik można przyjąć, że będą jakością samą dla siebie.

O muzyce niewiele wiadomo. Ludzie z Bioware pod tym względem zawsze wywiązywali się wzorowo. Czekają nas pewnie jakieś zachodnie utwory odpowiednio zmienione na styl orientalny. Głosy za to prezentują się przyzwoicie. Są dobrze dobrane, choć, tak jak w stosunku do linii melodycznych, wśród lektorów czuć za mało akcentów naszych dalekich wschodnich sąsiadów. Odgłosy czarów i reszty efektów w normie (nic nadzwyczajnego, choć w tym temacie niczym już nie można zaskoczyć).

Tyle już pisałem na temat tego, co w grze będzie zawarte. Teraz skieruję się w zupełnie inną stronę i skupię się na tym, czego zabraknie. Przede wszystkim Jade Empire jest grą dla jednej osoby. Szkoda, że Bioware nie pokusiło się o jakieś rozbudowanie w tej materii. Nie potwierdzone, lecz tym samym i nie zaprzeczone, jest wsparcie ze strony Xbox Live!. W przypadku Kotor'a sprawdziło się to znakomicie, czekam na taką samą akcję z Jade Empire.

Spędziłem masę czasu wertując zagraniczne strony w poszukiwaniu wszelkich informacji o grze, tyle samo zleciało mi na oglądaniu i analizowaniu filmików. I muszę powiedzieć jedno: nie uznaję tego czasu za stracony. Uświadomił mi, jak wielką niespodziankę szykują nam eksperci z Bioware. Uda im się nas zaskoczyć nie tylko z powodu niesamowitego połączenia unikalnej historii, ciepłej dla oka grafiki, klimatycznej muzyki czy możliwościom. Pewny sukces przyniesie im sam fakt nowatorstwa, z którego przecież słyną. I te 40 godzin na jednorazowe przejście gry, które z pewnością kilkakrotnie wydłuży nasze przebywanie w tym świecie za sprawą ich geniuszu. Pozostaje czekać na ten niezwykle ciekawie zapowiadający się exclusive.

PLAYTEST gry widziany oczami Zax'a:
Chłopaki z BioWare znani są m. in. z takich hitów jak Star Wars KoTOR czy Baldurs Gate. Ich kolejną, aspirującą do gier z najwyższej półki produkcją jest Jade Empire. Będziesz tu eksplorował starochińskie światy i ćwiczył swoje umiejętności pokonując przeróżnych napotkanych przeciwników. Dostępne demo było niestety na tyle krótkie, że nie można zbyt wiele o samej rozgrywce powiedzieć. Postaram sie jednak odpowiedzieć na pytanie, czy warto na tą grę czekać i czy ma szansę wyjść z niej hit, jakiego wszyscy się spodziewają.
Na początku musimy wybrać bohatera. Dostępnych jest sześć postaci, różniących się od siebie siłą i prędkością. Następnie wita nas bardzo ładne, lecz krótkie intro. Akcja dzieje się gdzieś w Chinach, wśród gór i śniegu. W zasadzie w grywalnej wersji JE można zakosztować tylko samej walki (toczonej w czasie rzeczywistym). Spotkałem się z wieloma róznymi opiniami o niej - dla jednych już jest to jeden z najlepszych elementów gry a inni ziewali grając w demko. Ale do rzeczy. Przede wszystkim można walczyć w kilku róznych stylach, ich przełącznie nie nastręcza żadnych problemów. W każdym ze stylów mamy atak normalny, mocny i specjalny. Z pewnością najefektywniejszy jest ten przedostatni - polega na rzucaniu "firewallami" w przeciwnika i przynajmniej w demie doskonale zdaje egzamin. Gdy użyjemy ataku specjalnego z naszej postaci wyłania się skrzyżowanie smoka z dżdżownicą:) i ziejąc potężną falą ognia potrafi zadać spore obrażenia przeciwnikowi. W dostępnych technikach możemy tworzyć małe combosy i ataki z wyskoku. Ciekawym trybem jest Focus - można go odpalić na pewien czas (w zależności od rodzaju postaci), ekran wtedy zmienia kolor na czarno-biały i prawdopodobnie można dzięki niemu efektywniej walczyć. Ale po wyczerpaniu Focusa nie możemy juz walczyć w stylu, jakiego uzywalismy podczas gry w tym trybie. Gwoli ścisłości - w tej wersji gry wszystkie postacie posiadały te same style. Kontrowersyjni są także przeciwnicy - od zwykłych "kurczaków" po wielkiego bossa, z którym jedanak demie nie możnabyło się zmierzyć. Walczyłem za to z dwoma mniejszymi bossami. Pierwszy z nich wyglądał tak jak powinien - mrocznie, groteskowo i niebezpiecznie - skrzyżowanie smoka z krokodylem;) Drugi z kolei to chyba jakieś nieporozumienie - na jego widok w mej głowie pojawały sie pytania z gatunku "co to ma być?" Lwia twarz, wyglądająca notabene komicznie a nie przerażająco, beznadziejne ruchy - zdecydowanie ten "stwór" ekipie z BioWare nie wyszedł. Rozumiem, że napotkani wrogowie muszą być zróznicowani ale mam nadzieję, że w pełnej wersji gry więcej tego typu niesmaczków nie znajdę. Warto również zwrócić uwagę na rozbudowane menu w którym mamy wiele statystyk odnośnie naszej postaci, możliwość upgradeowania umiejętności czy sprawdzenia NPCów, których napotkaliśmy na drodze. Oczywiście wszystkie te opcje bedą dostepne dopiero w końcowej wersji.
Grafika... Cóż, jest bez rewelacji. Na pochwałę napewno zasługują efekty świetlne oraz specjalne ataków czy czarów - są bardzo efektowne i tu autorzy się postarali. Ale niestety technicznie powinno być lepiej. Tekstury są biedne, brakuje mi szczegółów pokroju śladów na śniegu. Animacja nie zawsze trzyma stały poziom a zdaża się, że dorysowują się odległe obiekty... Muzyka jest klimatyczna i nawet mi sie spodobała:) W czasie gry z pewnością takich motywów dzwiekowych będzie się miło słuchało.
Jak pewnie zdążyliście zauważyć, nie dostałem szybszego bicia serca podczas testowania gry. Niezbyt optymistycznie to szacuje JE ale jestem optymistą:) Liczę, że do czasu premiery BioWare porządnie poprawi tą grę (przede wszystkim grafikę), mimo że na półkach sklepowych pojawi się ona juz 14 kwietnia. Ech, chyba sam zabrnąłem w ślepy zaułek - w tak krótkim czasie nie mozna raczej zbyt wiele nowego zrobic. W takim razie są dwa wyjscia: premiera zostanie po raz kolejny przesunięta albo dostpne demo zostało stworzonone spory kawałek czasu temu. Nie chcę tu robić z tego tytułu jakiegoś crapa, co to to nie, ale jeśli pełna wersja będzie taka jak to demo (mimo, że naprawdę bardzo krótkie, przez co trudno wyciągać z niego daleko idące wnioski) to są niewielkie szanse na spodziewany hit. Wyjdzie po prostu kolejna dobra, lecz przereklamowana gra. Obym się jednak mylił. To tyle w tym temacie.



Komentarze Dodaj komentarz»

XD 24 lipca 2007, 16:20


JADE EMPIRE TO BARDZO FAJNA GRA PC SĄ SUPER POSTAĆE MAJĄ BARDZO ZAWALISTE SZTUKI WALKI TO NAJFAJ FAJNIESZA GRA PC JAK DLAMNIE ALE POŻYCZAŁAM KILKU OSOBOM I IM TEŻ SIĘ BARDZO SPODOBAŁA!!!!!!!!!



Dodaj swój komentarz

Autor:  
Komentarz:
Upewnij się, że Twoja wypowiedź nie łamie Regulaminu!

Dodaj komentarz
Mapa Serwisu | o XboxSpot | Kontakt| Reklama | Współpraca | Praca Designed by Piyo
Coded by SikalafO
Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze znajomością oraz akceptacją Regulaminu.
© 2004 - 2010 XboxSpot